Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Not got a RatujemyZwierzaki account?
Ci, którzy śledzą naszą stronę na Facebooku znają Marsika. Został przywieziony 5 marca przez nas z Ukrainy, wraz z innymi kotkami i jednym pieskiem (dziękujemy za wszystkie poprzednie wpłaty na wyjazd i leczenie Marsika na Ukrainie).
Przeszłość rudaska jest nam znana od momentu znalezienia go z ogromną dziurą w karku na ulicy, skąd trafił do ukraińskiego schroniska. Pomimo uroku, jaki ma w sobie Marsik, nikt go nie szukał, nikt o niego nie pytał. Ze względu na stan zdrowia, Marsik trafił do tamtejszego szpitalika. Kiedy osoba opiekująca się kotkiem zobaczyła go w październiku, poprosiła lekarzy, żeby nie wracał do schroniska, bo całkowicie go to załamie. I tak minęły 4 miesiące w szpitaliku...
Wtedy to Antonina poprosiła nas o pomoc i przejęcie opieki nad Marsikiem, bo wymagał natychmiastowej pomocy.
W ten sposób ten 2/3-letni kotek powiększył grono „Ostojaków”, gdzie zaczęła się walka o zdrowie rudzielca. Oględziny rany pokazały jak krucha jest skóra Marsika. Swą delikatnością przypomina skrzydło motyla. Każde działanie musi być ostrożne i przemyślane, a lekarze mieli nie lada zadanie, aby środki opatrunkowe dobrać w ten sposób, aby ich zmiana nie zrywała delikatnej tkanki.
Najlepszym rozwiązaniem w przypadku Marsika okazują się plastry hydrokoloidowe utrzymujące wilgotne środowisko w ranie, oraz żel przyspieszający gojenie, jednak cena tych plastrów jest dość wysoka, a opatrunki należy zmieniać codziennie. Podjęto również decyzję o stopniowym odstawieniu sterydu, ponieważ być może niweluje świąd, ale również niestety spowalnia proces gojenia. W zamian Marsik dostał lek przeciwświądowy w tabletkach, a rana dodatkowo zabezpieczona jest opatrunkiem, aby uchronić ją przed pazurkami.
Oto zdjęcia z etapów leczenia u nas:
Marsik niestety rozdrapuje sobie uszka i teraz w bandażach wygląda jak „ukraińska babuszka”. Na chwilę obecną jeszcze nie potrafimy określić, co jest powodem takiej rany na ciele Marsika, wiemy na pewno, że leczenie będzie trwało jeszcze dłuższy czas, co generuje koszty.
Ciężko jest prosić o pomoc, Jednak zdajemy sobie sprawę, że bez Was nie będziemy mogli zakończyć leczenia. Zabierając Marsika obiecaliśmy zapewnić mu radosne życie u boku nowej rodziny. Pomóżcie nam, proszę, razem możemy dotrzymać słowa.
Loading...